12 kwi 2014

40.

Pierwszy tydzień.
Nie myślę o Farnham, ani o rodzinie H.

Btw Dziewczyny uważajcie bo z tego co wiem nadal są na liście w agencji i szukają nowej sprzątaczki tj. au pair!! 
Wiem tylko tyle, że miała rozmawiać na skype z jakąś polską!

Dobra mniejsza o to.

Na chwilę obecną prowadzę bardzo lajtowe życie. Dziewczynki są urocze. Znowu mam wolne do wtorku bo są u ojca. Czuję się jak na wakacjach xD
Niedługo napiszę coś konkretnego. Jest pozytywnie :) Tyle! ;)

7 kwi 2014

39. This is the start of something new :)

Panie i Panowie(chyba nie, ale lepiej brzmi)
Licznik wyświetleń wariował przez ostatnie tygodnie. Uzbierało się ponad 13 000 :o Jestem w totalnym szoku ;) Dziękuję za całe okazane wsparcie :*

Oznajmiam, że jestem u nowej rodziny!

Ale zacznę od początku! Czwartkowy babysitting trwał prawie do 24. Oczywiście nie mogłam się położyć spać puki pani H nie wróciła z Lodyńskich wojaży. Następnego dnia wstałam zużyta, ale najbardziej szczęśliwa na świecie, bo uświadomiłam sobie, że to już koniec mojego egzystowania w Farnham. Zrobiłam cleaning (4h mojego życia), posprzątałam swój pokój, wyprałam pościel, poszłam na ostatni trening footbolu. Przychodzę do domu, a pani H oznajmia mi, że zorganizowała playdate. Autobus z naszej posz dzielnicy miałam o 19:38, a dzieciaki były u nas prawie do 7. Wymopowałam podłogi, pożegnałam się ładnie i poleciałam z torbami na przystanek. Wsiadałam do pociągu o 19:58 i kamień spadł mi z serca. Na weekend przygarnęła mnie siostra chrzestnej mojego brata(wiem to skomplikowane). W Walton on Thames odpoczęłam psychicznie, "naładowałam baterie" i poznałam wspaniałych ludzi. Dopiero tam uświadomiłam sobie, że wszytko będzie ok. I pierwszy raz od długie czasu w UK poczułam, że to jest moje miejsce na Ziemi. Dlatego tak trudno było mi ruszyć w  niedzielne o 17:20  w koleją podróż. Wysiadłam na Waterloo. Przesiadłam się do metra, potem kolejny, pociąg. Wrrrr! To wszystko nie było by takie męczące gdyby nie ten bagaż. Poradziłam sobie! Teraz to jestem królową underground'u. Od wczoraj mieszkam w Basildon w hrabstwie Essex. Przegadałam cały wieczór z moją nową host mum. Poczułam się jak u siebie! Lajtowa atmosfera, mało pracy czego chcieć więcej?
Dziewczynki poznam dopiero jutro wieczorem :) Jestem dobrej myśli :)

3 kwi 2014

38.

Ostatni spacer po Farnham zaliczony. Torby spakowane! Jutro wieczorem się wyprowadzam.
W swej "dobroci" poprasowałam i pozmieniałam jej wszystkie pościele.
Dzisiaj mam baby sitting od 15 do Bóg jeden wie, której.

Przez ostatnie dni szantażowała mnie, próbowała mnie przekonać bym została. Ostatecznie zaczęła grozić, że jak się dowie że znalazłam inną rodzinę lub że coś komuś o nich mówiłam to ją popamiętam czy coś takiego.

Dzisiaj od rana jest milusia...właśnie pojechała do Londynu i nikt nie wie, o której wróci.

Lepsze czasy nadchodzą :)