Za tydzień będę już w UK!!!!
Po ponad trzech miesiącach oczekiwania jestem strasznie podekscytowana.
Leciałam nie raz samolotem, więc to dla mnie żadna nowość. W sumie zawsze jestem super nakręcona przed lotem. Chyba powinnam zostać stewardessą :P
Moja host rodzina jest (przynajmniej na chwilę obecną) super. Strasznie się o mnie martwią i chcą utrzymywać ze mną stały kontakt. Dostaję średnio dwa email'e w tygodniu. Chcą żeby wszytko było ok, więc ich ostatnia au pair będzie przychodziła pokazać mi jak to "działa". Wprowadzi mnie w to jak wygląda dzień rodziny H i pokaże mi miasto. Bardzo sympatycznie z ich strony.
Dzisiaj spędzałam czas z moją Zuzią(chrześniaczką). Gwiazda lat 2,5 doszła do wniosku, że leci ze mną "mucholotem". Na pytanie co będziemy robić razem w UK odpowiedziała dość pewnie "Bawic się w kulki!" Uwielbiam dzieci. Mają ten swój mały świat i nie przejmują się niczym. Poszłyśmy na spacer do parku, a potem ostatni raz odwiedziłam dzieciaki w przedszkolu, w którym pracowałam. Później Zuza pomagała cioci się pakować. W sumie większość rzeczy już trafiła do walizki :)
Doszłam do wniosku, że nie będę się ze wszystkimi żegnać bo nie jadę za ocean i będę miała niecałe dwie godziny lotu do domu. Zawsze możemy się spotkać jak przyjadę.
Chyba na dzisiaj to tyle.
Żałuję tylko, że nie wyjechałam we wrześniu bo mogłabym się teraz starać o summer au pair w Hiszpanii.
W październiku mogłabym zacząć studia w UK. Ostatnio zastanawiam się nad grafiką komputerową. Uzupełniało by to mój dyplom dekoratora wnętrz :) Nie chce mi się iść na architekturę jak i tak mam zamiar zając się interior design'em w życiu.
Koniec przekazu :)
XOXO
Angela
